|
|
Blog > Komentarze do wpisu
"Katolicyzm i prawo"Już dawno nie było konieczności, aby prezentować nieprawdy i wypaczenia stworzone przez Haereticusa na temat Kościoła Katolickiego. Niestety, jestem zmuszony przerwać ten błogi odpoczynek i napisać polemikę do najnowszego wpisu na blogu Hae pt.: KATOLICYZM NA BAKIER Z KONSTYTUCJĄ? Wpis powstał jako komentarz do innego tekstu, zawartego na blogu Zemsta będzie moja. Nie wchodząc w szczegóły, Hahaku narzekał, jak to u niego normalne, że w czasie zlotu katolicki kapłan odrawił Mszę Świętą i pobłogosławił zgromadzone motocykle. Niestety, stało się to wodą na haereticusowy młyn spychania katolików do podziemia i zakazywania pokazywania własnej wiary oraz jej publicznego praktykowania. Przejdźmy jednak do samego wpisu, w którym poza cytowaniu tekstów Hahaku oraz fragmentów Konstytucji RP oraz opracowań II Soboru Watykańskiego, Haereticus zaczyna komentować sytuację prawną i wydarzenia ze zlotu. Zacytujmy: Jest rzeczą nad wyraz oczywistą, że używanie "wody święconej" jest elementem praktyk religijnych, jest nierozerwalnie z nimi związane. A więc chlapanie tą wodą na ludzi, którzy sobie tego nie życzą i na należące do nich przedmioty jest pogwalceniem ich praw, ich swobód wyznaniowych!Jest to bowiem narzucaniem uczestnictwa w tych praktykach, które w dodatku są niebiblijne! Jest to pogwałceniem Konstytucji RP! Niestety, Haereticus zapomniał napisać, że nikt Hahaku do podstawienia swojego motoru pod kropidło nie zmuszał. Hahaku mógł najnormalniej w świecie poczekać, aż wszyscy, którzy chcą mieć poświęcony sprzęt przejdą przed księdzem i kapłan zakończy święcenie pojazdów. Nikt więc w żaden sposób konstyctucji nie złamał, ponieważ podstawianie motocykli pod poświęcenie odbywało się na zasadzie dobrowolnego wyboru, a nie przymuszenia. A trzeba podkreślić, że ów ksiądz miał czelność czynić to na ŚWIECKIEJ imprezie, gdzie nie tylko są katolicy! Kolejny standardowy zarzut, oparty o "spadajcie do kościołów i domów" i ewidentne ignorowanie faktu, że na tą świecką imprezę ksiądz przyszedł na zaproszenie organizatorów, a nie na zasadzie wpychania się na chama bez zaproszenia. Poza tym, warto być świadomym faktu, że czasy kiedy "świeckie" oznaczało "bezwzględnie ateistyczne" skończyły się w roku 1989 wraz z upadkiem komunizmu. Dlatego też, jeżeli komuś nie podoba się fakt zaproszenia przez organizatorów księdza na jaką imprezę aby odprawił Mszę Świętą albo poświęcił pojazdy, to oczywiście ma prawo do krytyki, ale nie ma prawa do żądania wprowadzenia zakazów zapraszania katolickich kapłanów. Wola organizatorów decyduje o kształcie imprezy, a jak komuś się nie podoba program, to do uczestnictwa w niej nikt go nie zmusza. Zawsze może sobie zorganizować własną, gdzie księży nie będzie. Praktyka ta uderza też w godność tych, którzy nie są katolikami - co stwierdzają dokumenty rzymsko-katolickiej wspólnoty wyznaniowej. Szkoda, że czytając dokumenty soboru Haereticus zignorował fakt, że one mówią o tym, aby nikogo do uczestnictwa nie zmuszać, zaś Hahaku do pobytu na zlocie zmuszony nie był, ani nikt mu nie kazał brać udziału w Mszy Św. czy podstawiać motoru do poświęcenia. Gdzie więc to uderzanie w godność Hae zobaczył? Nie mam pojęcia. Warto by się więc zastanowić, czy nie należałoby ukrócić niegodziwych działań Kościoła katolickiego względem osób niewierzących, czy wierzących inaczej niż katolicy. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że zachowanie owego "kapłana" z Poznania jest skandaliczne i karygodne i być może należałoby wobec niego wyciągnąć konsekwencje - także prawne. Jakie niegodziwe działania Koscioła katolickiego wzglęm niewierzących czy innowierców? Ksiądz przyszedł na zaproszenie organizatorów i zgodnie z ich wolą odprawił Mszę Św. oraz poświęcił motory. Nie zrobił niczego wbrew ich woli, ani nikogo do uczestnictwa nie zmuszał, co opisałem powyżej. Nie ma więc powodów do tego aby wyciągać jakiekolwiek konsekwencje prawne wobec niego. Czy to odosobniony przypadek? Podejrzewam, że nie, tylko może się o tym nie mówi. Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w końcu wnerwił się i oddał sprawę do sądu - i myślę, że miałby szanse wygrać, powołując się na Konstytucję. Zważywszy na to, że jednak nikt nikogo do niczego nie zmuszał, to sprawa zostanie przez taką osobę przegrana. Nie masz bowiem w konstytucji czy prawie karnym zapisu, że nie wolno publicznie praktykować wiary. czwartek, 01 października 2009, yarpenzirgin
|
A skad ta pewność, ze "święcenie" motocykli odbywało się na zasadzie "wolnego wyboru" (kto chciał ten podstawił motor pod kropidło). Zwykle to wygląda zupełnie inaczej - księżulo bierze kropidło i chlapie na prawo i lewo nie patrząc czy ktoś tego chce czy nie....
Z opisu jaki tam czytałem na tym blogu wynika, ze klecha chlapał jak leci ....